środa, 24 października 2012

Grand Palace

Po zwiedzaniu Wat Phra Kaew udaliśmy się w stronę Pałacu Królewskiego. Budynek pierwotnie miał być kopią pałacu Buckingham w Londynie, którym był zauroczony król Rama I. Jednakże w ostatecznym kształcie został on wybudowany z uwzględnieniem stylu tajskiego (co widać po bogatej i złożonej konstrukcji dachu). Obok pałacu królewskiego znajdują się trzy wysokie czerwone słupy (ze złotymi gałkami), do których przywiązywano królewskie słonie...król miał ich około setki.

Łodzie w Bangkoku

Niesamowitą sprawą jest transport rzeczny w Bangkoku. Za drobną opłatą można dostać się niemal wszędzie. Do wyboru mamy łodzie:
- publicznej komunikacji miejskiej
- longtail-boat - łódki, które pływają znacznie szybciej niż pozostałe, ale są nieco droższe
- wycieczkowe stateczki pasażerskie
My korzystamy z tych pierwszych :) Wbrew temu jak to wygląda na filmie poniżej, wszystko jest bardzo sprawnie zorganizowane. Osoba z obsługi czekająca na pomoście dobrze wie, o której przypłynie statek, dokąd płynie i ile to kosztuje. Życzyłbym sobie aby Wrocław też mnie tak kiedyś miło zaskoczył.

Przezorny zawsze ubezpieczony...

...albo i nie :) No i dopadł nas ciepły letni deszczyk. Niektórzy na mżawkę biorą foliówkę na głowę, inni mają własne zdanie, a rezultaty zobaczycie poniżej.


A tak na marginesie, to chciałam wrzucić kila luźnych przemyśleń:

1. PIWO- temat rzeka, dla jednych bardziej, dla drugich- mniej ważny. A więc piwo mają SMACZNE :) Niestety, ogromnym minusem jest to, że w knajpkach kosztuje tyle ile w Polsce, a przecież wszystkie przewodniki nam obiecywały, że Tajlandia to nie jest kraj tylko dla zamożnych ludzi ;) Tak więc w przydrożnej 'restauracji', zwanej tudzież zwyklą knajpą z dobrym jedzieniem piwo jest serwowane (z butelki) za ok. 10zł (Khao San Road). Jedynym pocieszeniem jest fakt, że pojemność butelki to 640ml. W sklepie sprawa nie wygląda lepiej- to samo piwo za 4,40zł. Już lepiej wypada przy tym wszystkim whiskey Jameson- w knajpie za 12zł :)

2. KĄPIEL- moim zdaniem ma wyraz bardziej symboliczny niż praktyczny :) Z tego co zauważyłam, kąpanie się to raczej uciszenie na chwilę własnego sumienia niż chęć bycia czystym... Po 10 minutach efekt po kąpieli jest taki sam jak przed kąpielą- wszystko pięknie klei się do ciałka, aż miło!

3. GRAJKI/ŚPIEWAJKI- przy każdym barze, restauracji, piwodajni (jak zwał tak zwał), czyli w każdym miejscu gdzie mamy trochę stolików i siedzą turyści mamy do czynienia z PRAWDZIWYMI TALENTAMI i nie mówię tego z przekąsem- na prawdę tak jest. Tajowie i Tajki (przynajmniej Ci, których miałam zaszczyt posłuchać) przepięknie śpiewają. Nasze talenty rodem z TVN`u czy Polsatu nie miałyby tu szans. Ważne jest to, że śpiewają po angielsku i to w większości przypadków brzmi lepiej niż oryginał. Wczoraj usłyszałam 'Fly me to the mooon' (cover coverów Michaela Buble) i powalił mnie z nóg, gęsia skórka to mało powiedziane  :) Co do grajków- chociaż może mało się znam, ale gitara elektryczna pięknie tu wpada w ucho, często lepiej niż oryginał.

Kamila

Wat Pha Kraew

Dziś udało nam się zobaczyć nieco więcej Bangkoku niż wczoraj. Wybraliśmy się do świątyni Wat Pha Kraew (Świątynia Szmaragdowego Buddy) i kompleksu pałacowego. Całość robi piorunujące wrażenie! Architektura całkowicie odmienna od tego do czego jesteśmy przyzwyczajeni w Europie. Wstęp to 400 BTH (40zł) od osoby. Wchodząc na teren świątyni można liczyć na darmowego przewodnika w języku angielskim - choć przed samym wejściem jest wielu naciągaczy. Na zwiedzenie całego kompleksu trzeba liczyć ok. 3-4 godziny.

Kilka ciekawostek:
- wszystkie zdobienia na świątyniach wykonane są ręcznie
- dachy i świątynie pokryte są 24 karatowym złotem
- mozaika ozdabiająca część budynków pochodzi z Włoch (dodatkowo pokryta złotem!)
- wewnątrz kompleksu znaduje się "miniatura" kompleksu Angor Wat
- Szmaragdowy Budda w zależności od pory roku ubranny jest w inne szaty (najdroższa zawiera sporej wielkości diament)
- w Tajlandii wyróżniamy dwie pory roku - gorąca i bardzo gorąca ;) 
- przy każdej świątyni stoją posągi demonów i małp, które nawiązują do starej tajskiej legendy o porwaniu księżniczki

wtorek, 23 października 2012

Pad Thai Wyscigi łodzi i jazda Tuk-Tukiem




Beer Time!

No to za nami dzien pierwszy. Pisze w czasie przeszlym ale de facto jeszcze go nie zakonczylismy :D obudzilismy sie o 9 polskiego czasu czyli o 14 czasu lokalnego hehe ...troche czasu minie zanim sie przestawimy. Dzis wybralismy sie na wycieczke po miescie. Kamila zaproponowala zwiedzanie muzeum lodzi krolewskich - nie wiem skad ten hardcorowy pomysl ale przystalem na jej propozycje. Tuktuk (lokalna taksowka) za kilka zlotych zawiozla nas w docelowe miejsce. Jest tu mega pozytywnie, bola juz mnie policzki od usmiechania sie. Jedzenie i jego roznorodnosc nie pozostawia nic do zyczenia. Chodzac po tajskim Chinatown nie wiadomo bylo co wrzucic na ruszt. Zdecydowalismy sie na ciasteczka z mleczka kokosowego (plynne w srodku) do tego super slodki sok z trzciny cukrowej no i klasyczna chinszczyzna o 1000'cu smakach ;) Aktualnie saczymi zimne piwko Chang, wylalem troche na obrus, ale juz mamy swiezy :). Co nam rzucilo sie w oczy to ogrom sklepow z sukniami slubnymi. Jedna z naszych kolezanek (Goska) pewnie nie mogla by sie zdecydowac ktora wybrac gdyz jedna jest ladniejsza od drugiej. @Goska- mialabys nieprzespane noce przez te suknie :) @Beret - browar wchodzi jak zloto @Owies - JEST SILA! Zdjecia do galerii wrzucimy za kilka godzin! Sledzcie nasze wpisy.

"First Night in Bangkok" WYLĄDOWALIŚMY :D

No i stało się...mega ultra hiper nowoczesne lotnisko w BKK powitało nas 30 stopniowym upałem (o 3 nad ranem lokalnego czasu) i bajecznie kolorowymi taksówkami. Jak mówił klasyk Owies "Jest Siła" widząc takie miasto jak Bangkok. Jadąc z lotniska do naszego hostelu na Khao San Road czuliśmy się trochę jak krasnale na przejściu świdnickim - wszystko MEGA ogromne. Kilku poziomowe autostrady, SkyTrain, pięć pasów ruchu w każdym kierunku...chciało by się mieć część z tego we Wrocławiu ;) Co do zapachów to jest niezły rozrzut w mieście...w taksówce pachnie jaśminem, a na ulicy kanalizacja ;) W. Cejrowski w jednym ze swoich odcinków "Boso przez świat"  powiedział "Jak się idzie w Bangkoku ulicą i pod nogami ma się studzienkę kanalizacyjna nie da się jej nie wczuć" - prawda. Na razie to tyle...kładziemy się w końcu spać. Za kilka godzin wyruszamy w teren - JEST SIŁA!

Rafal